Rozdział 3
Okazało się, że...
-Aaaaaa!!! - pisknęłam jak głupia, schowałam się za niego i do tego podskoczyłam! Boże jaki wstyd...
... to pies Pablo. On skierował na niego światło latarki i uśmiechnął się do mnie, a ja cała poczerwieniałam.
-Hej co tu masz? - zwrócił się do psa.
![]() | |||||
| [od autora: pies był dalej i miał makaron na pyszczku] |
Pablo odprowadził psa na jego miejsce. Ja pomogłam mu posprzątać. Po zrobieniu wszystkiego poszliśmy na górę gawędząc o zaistniałym zajściu. Weszłam do mojego pokoju. Zdziwiłam się, kiedy okazało się, że to wszystko zajęło tylko 20 minut!
Tej nocy już nie spałam. Wierciłam się na łóżku jakbym miała owsiki. Chciałam podsunąć się wyżej. Zrobiłam to za gwałtownie i ŁUUUP! Głową o ścianę. Zobaczyłam tak jakby 2 Pablów. Kręciło mi się w głowie. Tak jakby zemdlałam. Chłopak już chciał wzywać pogotowie, ale szybko się ocknęłam. Dał mi wody. Czy mi zawsze musi się coś stać i przysporzyć mi wstydu!? :( Pablo chciał od razu iść do lekarza, opatrywał mnie (nie wiem po co). On jest taki kochany... Kolejny raz poszliśmy na górę. Tym razem zasnęłam.
Obudziłam się. Była 9! Szybko się ubrałam, umyłam, umalowałam i zeszłam na dół. Pablo zrobił śniadanie! Jak miło :D. -A co to? - zapytałam.
-Śniadanko ;) - odrzekł.
Zjedliśmy pyszne tosty w miłej atmosferze.
Pablo gdzieś poszedł, więc włączyłam MP3, włożyłam słuchawki i słuchałam piosenki Justina Biebera. Jakoś tak wyszło, że zaczęłam tańczyć i podśpiewywać, a potem głośno śpiewać w salonie. Chłopak wszedł do domu, ale ja nic nie słyszałam. Po skończonej piosence i moim występie zaczął bić brawo!
Boże co za wstyd!!!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tadaaam! ;D Sorki, że głupie.. Mają być 1-2 komy ;*

